Witam czwartkowo ;)
Podobno każda mała dziewczynka marzy o ślubie, o tym, żeby móc założyć suknię księżniczki i przynajmniej przez ten jeden dzień czuć się jak gwiazda. No cóż... Muszę się przyznać, że ja nigdy nie miałam takich marzeń. I chociaż latka lecą, ja wciąż nie zdecydowałabym się na taki krok. Śluby mnie nie kręcą. Niemniej jednak, jeżeli kiedyś (w okolicach czterdziestki ;)) coś mi się w tej kwestii odmieni, wówczas z pewnością Was o tym poinformuję. Tymczasem proponuję, abyśmy przyjrzały (przyjrzeli?) się sukniom ślubnym, jakie obecnie są dostępne na rynku. Słowo dostępne może mieć mylne znaczenie - nie każdego stać na suknię na przykład od Pininy Tornai ;) Ale pomarzyć zawsze można, prawda? ;) Dziś przedstawię Wam moje typy. Oczywiście zdaję sobie sprawę z tego, że fason odpowiedni dla dwudziestoparolatki nie będzie odpowiedni dla gorącej czterdziestki, niemniej jednak w tym poście przedstawię te suknie, które podobają mi się na dzień dzisiejszy.
Zacznę może od lekkiego marudzenia. Sama nie wiem jaki fason byłby odpowiedni do mojej figury. Suknie o kroju "A", syreny, czy może taka typowo balowa? Doprawdy, nie znam się na tym, jestem na bakier z trendami ;) Niestety, jestem posiadaczką nieproporcjonalnej sylwetki - szerokie ramiona, brak talii, szeroko rozstawiona miednica... I niczym wisienka na torcie ogromny nos w stylu Pinokia na pół twarzy :) Nie wiem jaki krój pasowałby do takiej figury, niemniej jednak, jak już wcześniej wspomniałam, nie znam się na tym, w związku z tym mój wybór będzie podyktowany pobudkami czysto estetycznymi.
Cóż... miałam zaprezentować skunie ślubne, jakie obecnie można nabyć w sklepach. Niestety, wybór jest wielce rozczarowujący, w związku z tym przedstawię Wam moje typy, których raczej nie znajdziecie w zadnym salonie sukien ślubnych ;)
Suknia ślubna, jaką miała na sobie Jackie Keneddy jest doprawdy prześliczna:
Również suknia Grace Kelly ma w sobie coś urzekającego:
Te urzekły mnie swoją skromnością:
Tak przeglądam te wszystkie suknie ślubne od sławnych projektantów i dochodzę do wniosku, że jakoś mnie nie powalają. Większość zwyczajnie zalatuje tandetą. Nie znalazłam swojej wymarzonej sukni, tak więc mam wymówkę, dlaczego nie wyjdę za mąż w najbliższym dziesięcioleciu ;) Z tych, które zaprezentowałam powyżej, chyba najładniejszą jest suknia Jackie Kennedy (w sukni Grace Kelly nie do końca pasuje mi jej dół, ale i tak uważam, że jest piękna). A co Wy sądzicie o obecnej modzie ślubnej? Podobają Wam się strojne kreacje naszpikowane diamencikami? ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz